Kelvin and the Infamous Machine – Recenzja

Kelvin and the Infamous Machine – Recenzja

Kelvin jest ambitnym asystentem doktora Edwina Lupina, wybitnego fizyka, który kompletnie oszalał. Gdy jego życiowa praca, wehikuł czasu w kształcie prysznica,  nie została doceniona przez środowisko naukowe. Chcąc zostawić po sobie dziedzictwo Lupin wyrusza w przeszłość, aby nie dopuścić do tego, by najwięksi geniusze historii ukończyli swoje największe dzieła, aby to on mógł tego dokonać. W skutek czego materia czasu zaczyna się rozpadać, a na barki Kelvina i jego asystentki spada zadanie jej naprawy.

Gra składa się z czterech rozdziałów. W każdym z nich trafiamy do innej lokalizacji, w której musimy odnaleźć geniuszy historii i zainspirować ich do stworzenia swojego przełomowego dzieła. Przykładowo, w początkowym rozdziale trafiamy do miasta, w którym obecnie przebywa Ludwig Van Beethoven. Po głębszej analizie dowiadujemy się, że Edwin uszkodził kompozytorowi słuch i tworzenie idzie mu teraz znacznie trudniej. Wraz z Kevinem musimy odnaleźć kompozytora i znaleźć jakiś sposób, aby mógł on usłyszeć kawałek swojego dzieła. Gdy uda nam się już to zrobić ukazuje się krótka cut scenka, w której zainspirowany artysta kończy swoje dzieło. Po tej scenie udajemy się pod nasz prysznic i przenosimy do innego miejsca. 

Plusy:

Zdecydowanie głównym daniem samej gry jest humor, którego jest tu naprawdę dużo, cała gra opiera się głównie na tym i muszę przyznać, że wychodzi jej to bardzo dobrze. Żarty same w sobie nie są wymuszone i pisane na kolanie przez trzy minuty. Widać, że ktoś poświęcił dużo czasu, żeby wszystko pasowało idealnie. Warto wspomnieć o samoświadomości gry, bardzo często śmieje się ona z samej siebie. Główny bohater wiele razy wypowiada kwestie łamiące czwartą ścianę zwracając się bezpośrednio do nas. Przykładowo jedna z nich, która zapadła mi w pamięć: “A kojarzycie ten moment w przygodówkach, gdzie główny bohater zabiera ze sobą coś, co nikt w prawdziwym życiu by ze sobą nie zabrał? To właśnie jeden z tych momentów…”).

Do samego sterowania nie mogę się przyczepić. Mamy możliwość wybrania interesującej nas linii dialogowej poprzez klawiaturę numeryczna. Podświetlenia elementów, z którymi możemy wejść w interakcje (to jest dla mnie zawsze dużym plusem, szczególnie w sytuacji utknięcia na konkretnej zagadce). Brakuje mi tylko szybszego chodzenia po podwójnym kliknięciu myszą (zdarzają się sytuacje, gdzie musimy kilka razy chodzić w tę i z powrotem). W grze znajdziemy także nawiązania do innych gier, seriali czy też książek fantastycznych. Przykładowo w jednej z cutscenek możemy natrafić na nawiązanie do głównego bohatera serialu Doktor Who. Nawiązań jest w tej grze naprawdę mnóstwo, dlatego zachęcam do sprawdzania każdego zakamarku! Każdy z rozdziałów jest bardziej rozbudowany od poprzedniego. Większa ilość zagadek, postaci, z którymi możemy wejść w interakcje, i lokacji (wyjątkiem jest tu niestety ostatni rozdział). Dzięki temu w początkowej fazie gry możemy na spokojnie zapoznać się z całą gra i jej mechaniką.  Nie musimy zapisywać swoich postępów, możemy wyjść z gry kiedy chcemy, postęp zapisze się sam. Dodatkowo pokaże jaki procent danego rozdziału udało nam się ukończyć (mała rzecz, ale jednak mało gier ma taki fajny dodatek).

Minusy:

Bardzo nie podobała mi się interakcja z innymi postaciami, każda z linii dialogowej, którą odbyliśmy z daną postacią nie znika (nawet nie jest ona specjalnie oznaczona) przez co kilka razy zdarzyło mi się wybrać ten sam dialog. Kolejnym problemem jest zakończenie interakcji z postacią. W większości przygodówek jest to wybranie ostatniej z opcji dialogowej, gdzie nasz bohater żegna się z postacią. Jednak w tej grze nic takiego nie znajdziemy co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Kilka razy próbowałem jeszcze raz przejść wszystkie opcje dialogowe z nadzieją, że Kelvin sam zakończy interakcje. Niestety tak się nie stało. Przez przypadek odkryłem, że jeśli nie chcemy już rozmawiać z daną postacią musimy… odejść, tak po prostu, a okno z linia dialogową i całą interakcja znika. Nie wspominając już o tym, że gra mogłaby być troszkę dłuższa (szczególnie ostatni rozdział), cała gra zajęła mi ok. 6 godzin, po czym czuć niestety lekki niedosyt.

Podsumowanie:

Zanim się obejrzałem byłem już na napisach końcowych i muszę przyznać, że naprawdę bardzo dobrze się bawiłem. Tak jak już wspominałem, gra niestety jest dość krótka, a zagadki nie są jakoś szczególnie wymagające. Jednak wszystkie te małe minusy gra nadrabia samą historią i niesamowitą dawką humoru, dzięki czemu naprawdę potrafi wciągnąć. Przede wszystkim wydaje mi się, że jest to gra zrobiona od serca przez fanów gier z serii point and click. Dlatego fani tego gatunku odnajdą się tu najlepiej. Jednym zdaniem, gra zdecydowanie warta polecenia, szczególnie dla fanów przygodówek point and click.

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.